Brain
Expert Pharmacologist
- Joined
- Jul 6, 2021
- Messages
- 290
- Reaction score
- 326
- Points
- 63
Wstęp
Epigraf do artykułu nie został wybrany przypadkowo. Przede wszystkim Aldous Huxley był wielkim fanem "poszerzania" swojej świadomości za pomocą różnych substancji halucynogennych. W rzeczywistości nazwa syntetycznego leku "soma" z nieśmiertelnej powieści Huxleya nawiązuje do tajemniczej, ale często wymienianej w tekstach wedyjskich "somy", która najwyraźniej miała wyraźne właściwości halucynogenne. Po drugie, to właśnie w liście do Aldousa Huxleya napisanym w 1956 roku przez psychiatrę Humphreya Osmonda po raz pierwszy zabrzmiał termin "psychodeliczny". Słowo to pochodzi od starożytnych greckich słów "dusza", "umysł", "ujawnianie", "manifestowanie" i jest tłumaczone jako "ujawnianie umysłu" lub "wyzwalanie duszy". Ani Osmond, ani Huxley nie lubili terminu "halucynogen" ze względu na jego negatywne konotacje, więc postanowili wymyślić coś lepszego.
Na początek musimy nieco wyjaśnić i zapoznać się z głównymi "aktorami", których napotkamy w trakcie artykułu. W nowoczesnym ujęciu psychodeliki to nie wszystkie halucynogeny, ale tylko te, które wiążą się w mózgu z receptorami serotoninowymi podtypu 2A (5-HT2A). "Klasyczne" psychodeliki należą do trzech klas substancji chemicznych. Pierwsza klasa to naturalnie występujące indolaminy: N,N-dimetylotryptamina (DMT), 5-metoksy-DMT (5-MeO-DMT), psylocybina i 4-hydroksy-DMT (psylocyna, aktywny metabolit psylocybiny). Druga klasa obejmuje fenyloalkiloaminy, w tym meskalinę (pochodzącą z kaktusa pejotlowego) i syntetyczne "amfetaminy", takie jak 2,5-dimetoksy-4-jodoamfetamina (DOI) i 2,5-dimetoksy-4-bromamfetamina (DOB). Trzecia grupa to półsyntetyczne ergoliny, takie jak słynne LSD.
Obecnie w większości krajów psychodeliki są nielegalnymi narkotykami. "Sąsiedztwo" kokainy i heroiny na restrykcyjnych listach znacznie zaszkodziło reputacji psychodelików, jednak nie jest przypadkiem, że znalazły się one wśród "śmieci". W połowie lat sześćdziesiątych psychodeliki swobodnie krążyły w społeczeństwie. Nie tylko młodzi ludzie ze środowiska kontrkulturowego, ale także całkiem przyzwoici ludzie pozwalali sobie na odpoczynek i relaks przy pomocy halucynogenów (stąd wyrażenie "narkotyki rekreacyjne"). Niekontrolowane "eksperymentowanie" z dawkami i kombinacjami substancji w przewidywalny sposób doprowadziło do wielu doniesień o poważnych skutkach ubocznych, takich jak psychoza, przedłużające się ataki paniki, długotrwałe zaburzenia percepcji, niebezpieczne zachowania, czasem z tragicznym skutkiem. Oczywiście szybko zwróciło to uwagę opinii publicznej. Nowi psychonauci, tacy jak Timothy Leary, również zwiększyli oburzenie opinii publicznej, otwarcie opowiadając się za stosowaniem psychodelików. Do 1972 roku psychodeliki znalazły się na liście "Jednolitej konwencji o środkach odurzających" Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Jeśli jednak myślisz, że lata swobodnego używania psychodelików dały nam tylko kulturę hipisowską, to jesteś w błędzie. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych opublikowano ponad 1000 artykułów badających wpływ psychodelików na psychoterapię, leczenie zaburzeń psychicznych i uzależnień u ponad 40 000 osób. Niestety, większość z tych badań została przeprowadzona, mówiąc formalnie, na niskim poziomie metodologicznym. Większość prac nie zawierała statystycznego opracowania wyników. Wnioski wyciągano na podstawie subiektywnych relacji pacjentów, takich jak: "Panie doktorze, chyba czuję się lepiej". Brakowało ujednoliconej skali oceny pacjentów, skrupulatnego doboru grup, precyzyjnych kryteriów rozpoznania choroby, analizy skutków ubocznych. Niemniej jednak w ostatnich latach podjęto kilka prób wyodrębnienia i przeanalizowania danych z mniej lub bardziej wiarygodnych starszych badań. Jedno z badań koncentrowało się na pacjentach z dużym zaburzeniem depresyjnym. 335 osób z 423 (prawie 80%) w 19 badaniach wykazało znaczną poprawę po zażyciu psychodelików.
Rodzaj ponownej oceny spuścizny terapii psychodelicznej jest ważną częścią nowego renesansu i ponownego przemyślenia roli psychodelików we współczesnej psychofarmakologii. Z jednej strony technologia i metody przeszły długą drogę w ciągu pół wieku i pozwalają na badania na poziomie niedostępnym w latach sześćdziesiątych, a jeśli praca z tamtych lat, mimo wszystkich swoich niedoskonałości, donosi o czymś interesującym. Z drugiej strony, klinicyści borykają się z problemem oporności na leczenie przeciwdepresyjne. Tylko 30% pacjentów reaguje na takie leczenie, co przy jednoczesnym wzroście częstości występowania zaburzeń depresyjnych jest niepokojące. Jak wiemy, desperackie czasy wymagają desperackich środków. W ten sposób rozpoczęło się odrodzenie zainteresowania psychodelikami.
Obecnie w większości krajów psychodeliki są nielegalnymi narkotykami. "Sąsiedztwo" kokainy i heroiny na restrykcyjnych listach znacznie zaszkodziło reputacji psychodelików, jednak nie jest przypadkiem, że znalazły się one wśród "śmieci". W połowie lat sześćdziesiątych psychodeliki swobodnie krążyły w społeczeństwie. Nie tylko młodzi ludzie ze środowiska kontrkulturowego, ale także całkiem przyzwoici ludzie pozwalali sobie na odpoczynek i relaks przy pomocy halucynogenów (stąd wyrażenie "narkotyki rekreacyjne"). Niekontrolowane "eksperymentowanie" z dawkami i kombinacjami substancji w przewidywalny sposób doprowadziło do wielu doniesień o poważnych skutkach ubocznych, takich jak psychoza, przedłużające się ataki paniki, długotrwałe zaburzenia percepcji, niebezpieczne zachowania, czasem z tragicznym skutkiem. Oczywiście szybko zwróciło to uwagę opinii publicznej. Nowi psychonauci, tacy jak Timothy Leary, również zwiększyli oburzenie opinii publicznej, otwarcie opowiadając się za stosowaniem psychodelików. Do 1972 roku psychodeliki znalazły się na liście "Jednolitej konwencji o środkach odurzających" Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Jeśli jednak myślisz, że lata swobodnego używania psychodelików dały nam tylko kulturę hipisowską, to jesteś w błędzie. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych opublikowano ponad 1000 artykułów badających wpływ psychodelików na psychoterapię, leczenie zaburzeń psychicznych i uzależnień u ponad 40 000 osób. Niestety, większość z tych badań została przeprowadzona, mówiąc formalnie, na niskim poziomie metodologicznym. Większość prac nie zawierała statystycznego opracowania wyników. Wnioski wyciągano na podstawie subiektywnych relacji pacjentów, takich jak: "Panie doktorze, chyba czuję się lepiej". Brakowało ujednoliconej skali oceny pacjentów, skrupulatnego doboru grup, precyzyjnych kryteriów rozpoznania choroby, analizy skutków ubocznych. Niemniej jednak w ostatnich latach podjęto kilka prób wyodrębnienia i przeanalizowania danych z mniej lub bardziej wiarygodnych starszych badań. Jedno z badań koncentrowało się na pacjentach z dużym zaburzeniem depresyjnym. 335 osób z 423 (prawie 80%) w 19 badaniach wykazało znaczną poprawę po zażyciu psychodelików.
Rodzaj ponownej oceny spuścizny terapii psychodelicznej jest ważną częścią nowego renesansu i ponownego przemyślenia roli psychodelików we współczesnej psychofarmakologii. Z jednej strony technologia i metody przeszły długą drogę w ciągu pół wieku i pozwalają na badania na poziomie niedostępnym w latach sześćdziesiątych, a jeśli praca z tamtych lat, mimo wszystkich swoich niedoskonałości, donosi o czymś interesującym. Z drugiej strony, klinicyści borykają się z problemem oporności na leczenie przeciwdepresyjne. Tylko 30% pacjentów reaguje na takie leczenie, co przy jednoczesnym wzroście częstości występowania zaburzeń depresyjnych jest niepokojące. Jak wiemy, desperackie czasy wymagają desperackich środków. W ten sposób rozpoczęło się odrodzenie zainteresowania psychodelikami.
Psychodelikiw drugim renesansie
Pod koniec 2018 roku wpływowa FDA (Food and Drug Administration) nazwała psylocybinę "przełomową terapią" w leczeniu depresji opornej na leczenie. Cóż, zobaczmy, na jakich badaniach opiera się opinia tej organizacji. W pionierskim badaniu Robin Carhart-Harris, 12 pacjentom, którzy nie mogli być leczeni konwencjonalnymi lekami przeciwdepresyjnymi, podano dwie dawki psilocybiny (10 i 25 mg) w odstępie jednego tygodnia. Objawy depresji u pacjentów zmniejszyły się znacząco po tygodniu i pozostały na tym samym poziomie nawet po 3 miesiącach. Ci sami badacze zwiększyli próbę do 20 pacjentów i sprawdzili, co stanie się sześć miesięcy po zażyciu psilocybiny. Ponownie nastąpiła stała poprawa. Gdy podawaniu psilocybiny towarzyszyła psychoterapia, pacjenci stali się bardziej otwarci (w kategoriach psychologicznych, ekstrawersja wzrosła), ich anhedonia (niechęć i niezdolność do czerpania przyjemności) zniknęła, co zbiegło się z lepszym rozpoznawaniem emocji na twarzy. W podobnym badaniu pacjenci byli nawet oceniani pod kątem poczucia jedności z naturą i poglądów politycznych (liberalnych/autorytarnych). Oprócz poprawy objawów depresji, osoby zażywające psylocybinę wykazywały większą miłość do natury i bardziej liberalne poglądy polityczne.
Pod koniec 2018 roku wpływowa FDA (Food and Drug Administration) nazwała psylocybinę "przełomową terapią" w leczeniu depresji opornej na leczenie. Cóż, zobaczmy, na jakich badaniach opiera się opinia tej organizacji. W pionierskim badaniu Robin Carhart-Harris, 12 pacjentom, którzy nie mogli być leczeni konwencjonalnymi lekami przeciwdepresyjnymi, podano dwie dawki psilocybiny (10 i 25 mg) w odstępie jednego tygodnia. Objawy depresji u pacjentów zmniejszyły się znacząco po tygodniu i pozostały na tym samym poziomie nawet po 3 miesiącach. Ci sami badacze zwiększyli próbę do 20 pacjentów i sprawdzili, co stanie się sześć miesięcy po zażyciu psilocybiny. Ponownie nastąpiła stała poprawa. Gdy podawaniu psilocybiny towarzyszyła psychoterapia, pacjenci stali się bardziej otwarci (w kategoriach psychologicznych, ekstrawersja wzrosła), ich anhedonia (niechęć i niezdolność do czerpania przyjemności) zniknęła, co zbiegło się z lepszym rozpoznawaniem emocji na twarzy. W podobnym badaniu pacjenci byli nawet oceniani pod kątem poczucia jedności z naturą i poglądów politycznych (liberalnych/autorytarnych). Oprócz poprawy objawów depresji, osoby zażywające psylocybinę wykazywały większą miłość do natury i bardziej liberalne poglądy polityczne.
Psilocybina była również stosowana w kilku badaniach kontrolowanych placebo. Ich celem była ocena właściwości tego psychodeliku w zmniejszaniu objawów lęku i depresji u śmiertelnie chorych pacjentów z rakiem. W jednym z badań wykorzystano niacynę - kwas nikotynowy - jako placebo, które w wysokiej dawce (250 mg) wywoływało pewne efekty fizjologiczne podobne do tych psychodelicznych, podczas gdy psylocybina była podawana w niskiej dawce (0,2 mg/kg). Leczeniu towarzyszyło wsparcie psychologiczne dla pacjentów (a było ich w sumie 12) i było ono zaślepione.
Ze względów etycznych pacjenci sami dla siebie stanowili kontrolę (stan przed leczeniem uznano za punkt odniesienia). W badaniu tym nie stwierdzono statystycznie istotnej poprawy. Z drugiej strony, inne kontrolowane placebo badanie z udziałem 51 pacjentów z ciężkim rakiem wykazało znaczącą poprawę pięć tygodni po przyjęciu psilocybiny. Niska dawka psilocybiny (1 lub 3 mg) była stosowana jako placebo i porównywana z wysoką dawką (22 lub 30 mg). Co ciekawe, po pięciu tygodniach pacjenci zostali przestawieni z niskiej dawki na wysoką i odwrotnie (w badaniach klinicznych nazywa się to projektem krzyżowym). Pozytywny efekt wysokiej dawki nie zniknął. Efekt niskiej dawki był znacznie słabszy i nie trwał długo, nawet jeśli badani zostali przestawieni na wysoką dawkę.
O mechanizmie działania psychodelików
Rozważmy ustalony punkt widzenia na temat mechanizmów działania psychodelików. Wiemy już, że prawdziwe psychodeliki wiążą się z receptorami 5-HT2A. Działają jako całkowici lub częściowi agoniści. Oznacza to, że związek naśladuje "natywny" ligand receptora (w naszym przypadku serotoninę) w swojej strukturze i efektach. Bądźmy jednak szczerzy: psychodeliki mają również powinowactwo do innych receptorów serotoninowych. Jedyną różnicą jest stopień powinowactwa - wyższy dla niektórych receptorów i niższy dla innych.
Jednak receptory 5-HT2A nie zostały przypadkowo wybrane jako główne "cele". Uważa się, że aktywacja tych receptorów w korze mózgowej i strukturach podkorowych jest mechanizmem wspólnym dla zwierząt i ludzi, poprzez który psychedeliki zmieniają zachowanie i psychologię. U gryzoni, które są najczęściej wykorzystywane w różnych eksperymentach farmakologicznych, analogiem efektu psychodelicznego u ludzi jest reakcja drgania głowy. Z punktu widzenia obserwatora, kilka minut po wstrzyknięciu psychodeliku, mysz zaczyna wykonywać ostre drgania głowy, jakby była obezwładniana przez irytującego owada. Punkt widzenia myszy jest nam nieznany. Nie jest jasne, czy mysz widzi jakiekolwiek halucynacje w naszym ludzkim rozumieniu, ale różne badania sugerują, że zwierzęta mają upośledzoną percepcję wzrokową, która jest niezbędna do uczenia się przestrzennego. Fakt, że to receptory 5-HT2A są zaangażowane w działanie psychodelików, stał się znany dzięki ich zablokowaniu przez selektywnego antagonistę ketanserin, po którym żaden psychodelik nie mógł już powodować drżenia głowy.
Ze względów etycznych pacjenci sami dla siebie stanowili kontrolę (stan przed leczeniem uznano za punkt odniesienia). W badaniu tym nie stwierdzono statystycznie istotnej poprawy. Z drugiej strony, inne kontrolowane placebo badanie z udziałem 51 pacjentów z ciężkim rakiem wykazało znaczącą poprawę pięć tygodni po przyjęciu psilocybiny. Niska dawka psilocybiny (1 lub 3 mg) była stosowana jako placebo i porównywana z wysoką dawką (22 lub 30 mg). Co ciekawe, po pięciu tygodniach pacjenci zostali przestawieni z niskiej dawki na wysoką i odwrotnie (w badaniach klinicznych nazywa się to projektem krzyżowym). Pozytywny efekt wysokiej dawki nie zniknął. Efekt niskiej dawki był znacznie słabszy i nie trwał długo, nawet jeśli badani zostali przestawieni na wysoką dawkę.
O mechanizmie działania psychodelików
Rozważmy ustalony punkt widzenia na temat mechanizmów działania psychodelików. Wiemy już, że prawdziwe psychodeliki wiążą się z receptorami 5-HT2A. Działają jako całkowici lub częściowi agoniści. Oznacza to, że związek naśladuje "natywny" ligand receptora (w naszym przypadku serotoninę) w swojej strukturze i efektach. Bądźmy jednak szczerzy: psychodeliki mają również powinowactwo do innych receptorów serotoninowych. Jedyną różnicą jest stopień powinowactwa - wyższy dla niektórych receptorów i niższy dla innych.
Jednak receptory 5-HT2A nie zostały przypadkowo wybrane jako główne "cele". Uważa się, że aktywacja tych receptorów w korze mózgowej i strukturach podkorowych jest mechanizmem wspólnym dla zwierząt i ludzi, poprzez który psychedeliki zmieniają zachowanie i psychologię. U gryzoni, które są najczęściej wykorzystywane w różnych eksperymentach farmakologicznych, analogiem efektu psychodelicznego u ludzi jest reakcja drgania głowy. Z punktu widzenia obserwatora, kilka minut po wstrzyknięciu psychodeliku, mysz zaczyna wykonywać ostre drgania głowy, jakby była obezwładniana przez irytującego owada. Punkt widzenia myszy jest nam nieznany. Nie jest jasne, czy mysz widzi jakiekolwiek halucynacje w naszym ludzkim rozumieniu, ale różne badania sugerują, że zwierzęta mają upośledzoną percepcję wzrokową, która jest niezbędna do uczenia się przestrzennego. Fakt, że to receptory 5-HT2A są zaangażowane w działanie psychodelików, stał się znany dzięki ich zablokowaniu przez selektywnego antagonistę ketanserin, po którym żaden psychodelik nie mógł już powodować drżenia głowy.
Skąd bierze się cała różnorodność efektów? - Przyjrzyjmy się temu. Receptory 5-HT2A są interesujące, ponieważ są szeroko rozpowszechnione w mózgu. Jednym z najbardziej "nasyconych" obszarów mózgu tymi receptorami jest kora mózgowa (zwłaszcza część przedczołowa), a dokładniej piąta warstwa kory wypełniona neuronami piramidalnymi (mają one aktywność pobudzającą). Szlaki nerwowe (aferentne) ze wzgórza do kory mózgowej również mają na swoich końcach receptory 5-HT2A. Wzgórze odbiera wiele informacji sensorycznych i poznawczych ze środowiska i wysyła je do kory mózgowej. Neurony piramidowe w tym przypadku odgrywają rolę łącznika, który łączy przepływy informacji z podstawowych pętli neuronalnych ze wzgórza do pętli w korze mózgowej. Neurony hamujące (GABA) w korze i strukturach podkorowych są również bogato "rozmieszczone" przez receptory 5-HT2A.
Istnieje powszechny pogląd, że wprowadzenie psychodelików zakłóca komunikację korowo-wzgórzową. Wzgórze, w którym zaburzona jest filtracja informacji sensorycznych, "przeciąża" te informacje do kory mózgowej, gdzie zaburzona jest również redystrybucja aktywności neuronalnej. Prowadzi to do zmian w percepcji, poczucia rozdwojonego "ja", halucynacji. Co ciekawe, podobne zaburzenia w połączeniu korowo-wzgórzowym można również znaleźć u pacjentów ze schizofrenią. Istnieje również inny pogląd na to, co dzieje się z połączeniami neuronowymi pod wpływem psychodelików. Pogląd ten związany jest z pojęciem entropii mózgu - czyli liczbą stanów neuronalnych, które mózg jest w stanie osiągnąć. Przyjmowanie psychodelików zwiększa entropię. Wyraża się to znacznym spadkiem oscylacji alfa w magneto- i elektroencefalografii u pacjentów. Powinno to prowadzić do osłabienia funkcji predykcyjnych kory mózgowej, co prowadzi do zmniejszenia przepływu informacji "z góry na dół" i zwiększenia przepływu "z dołu do góry". Z tego powodu, w szczególności pod wpływem psychodelików, reakcja na nieoczekiwane bodźce ulega spowolnieniu. Zgodnie z tą hipotezą psychodeliki nie zakłócają połączeń korowo-wzgórzowych, ale je modyfikują. Jednak niektóre badania potwierdzają efekty entropijne, podczas gdy inne nie. Kwestia ta wymaga oczywiście dalszych badań.
Przyjmowaniu psychodelików towarzyszy szereg zmian psychologicznych, które można uznać za pozytywne, zwłaszcza w kontekście depresji lub lęku. W wielu badaniach na zdrowych ochotnikach i w próbach klinicznych odnotowano podniecenie emocjonalne, zwiększoną wrażliwość i wyzwolenie, podczas gdy wrażliwość na negatywne bodźce emocjonalne jest zmniejszona. U zdrowych osób LSD i psylocybina poprawiają rozpoznawanie pozytywnych emocji na twarzach i odwrotnie, utrudniają rozpoznawanie negatywnych. Zwykle kompleks ten utrwala informacje o negatywnych doświadczeniach i jest zawsze gotowy do ich odtworzenia w razie potrzeby. Jest to zasadniczo mechanizm obronny, o którym obecnie wiadomo, że wymyka się spod kontroli w depresji i zespole stresu pourazowego. Następnie negatywne wspomnienia są odtwarzane w kółko, jak zepsuta płyta, a postrzeganie i przetwarzanie negatywnych emocji jest zintensyfikowane.
Okazało się, że po zażyciu psychodelików połączenie między kompleksem ciała migdałowatego a korą mózgową jest osłabione. Stąd przesunięcie w kierunku pozytywnych emocji. Co więcej, u pacjentów z depresją takie zmiany utrzymują się znacznie dłużej niż u zdrowych ochotników. Uczucia takie jak rozszczepienie jaźni, usunięcie samoograniczeń i pojawienie się poczucia jedności ze wszystkim i wszystkimi, często obserwowane podczas przyjmowania psychedelików, są już trudniejsze do opisania w kategoriach jakiejkolwiek pojedynczej ścieżki neuronowej. Różnorodne badania wykazały, że w mózgu zachodzą zmiany na dużą skalę w różnych sieciach neuronowych w obrębie kory mózgowej oraz między korą a strukturami limbicznymi. Innymi słowy, zwiększa się łączność. Zmiany w postrzeganiu siebie pociągają za sobą zmiany w komunikacji z innymi ludźmi. Częstym efektem przyjmowania psychodelików jest wzrost empatii i interakcji społecznych, zarówno z terapeutą, jak i z innymi ludźmi; wzmacniane są zachowania altruistyczne.
Dlaczego pojawił się termin "klątwa zwycięzcy"?
Wiele obiecujących leków, które wykazały fantastyczne wyniki w badaniach przedklinicznych i pilotażowych badaniach klinicznych, ostatecznie zawiodło w badaniach na dużą skalę. To właśniestało się znane jako "klątwa zwycięzcy".
W rzeczywistości badania nad psychodelikami posunęły się tylko o krok naprzód w stosunku do tych starych, niewiarygodnych badań sprzed pół wieku. Istnieją ku temu dobre powody (małe próbki się nie liczą). Tak więc poważnym powodem nr 1 jest brak odpowiedniego placebo. Osobliwością psychodelików, jak już wiemy, są ich specyficzne efekty, które trudno czymkolwiek zamaskować. Oczywiście podejmowane są próby. Jak widzieliśmy, używa się niacyny lub po prostu zabarwionej wody (w przypadku ayahuaski), Benadrylu. W badaniach, w których zastosowano "crossover", efekt oślepienia zniknął w mgnieniu oka, gdy pacjenci zostali przełączeni z placebo na psychodeliki i odwrotnie - tak zauważalna była różnica w przyjmowaniu obu substancji. Szczególnie niefortunne jest tutaj stosowanie niskich dawek jako placebo. Dla pacjenta niska dawka może nie być subiektywnie zauważalna, ale będzie miała pozytywny wpływ na objawy depresji, choć krótkotrwały. W żadnym wypadku nie można tego nazwać placebo!
Powód nr 2 - brak jasnego pojęcia o optymalnej dawce leków. Ile psychodelików potrzebujemy, aby uzyskać maksymalny wpływ na stan pacjentów, ale uniknąć działań niepożądanych? Analizując dane z badań klinicznych, można odnieść wrażenie, że psychodeliki są skuteczne w każdej dawce. Stwierdzono, że minimalna dawka psylocybiny, która nie przyniesie żadnego efektu, wynosi 0,028 mg/kg. Ponieważ małe dawki psychedelików, wybrane jako placebo, okazały się niespodziewanie dobre w kilku próbach, natychmiast pojawiło się zainteresowanie stosowaniem tylko małych dawek - mikrodawkowania. Jednak analiza tych samych badań klinicznych pokazuje, że im wyższa dawka, tym lepszy efekt. Niektórzy zauważyli nawet, że mistyczne doświadczenie doświadczane przez pacjentów jest pozytywnie skorelowane ze zmniejszeniem objawów lękowych i depresyjnych. Oznacza to, że dwadzieścia miligramów psilocybiny jest lepsze niż jeden miligram. Ale jeden miligram nie powoduje halucynacji, a czas trwania efektów można wydłużyć poprzez wielokrotne spożycie. Tylko badanie porównawcze może rozwiązać ten dylemat. Ale aby to zrobić, musi istnieć również kontrola placebo dla wysokiej dawki psychodeliku, i wracamy do powodu nr 1. W badaniach klinicznych większości leków, w drugiej fazie badania, zwykle powstaje już wyobrażenie o wymaganych dawkach. Nie jest tak w przypadku psychodelików.
Poważnym powodem #3 - jest selekcja badanych. Bardzo często uczestnicy testów mają za sobą historię zażywania psychodelików. Ponieważ rekrutacja często odbywa się za pośrednictwem stron internetowych, na których społeczności psychonautów omawiają osobiste doświadczenia z narkotykami rekreacyjnymi, podejrzewa się, że niektórzy ochotnicy chętnie zgadzają się na testy, aby legalnie uzyskać nową dawkę niezapomnianych wrażeń. Na przykład, we wspomnianym wcześniej badaniu z podwójnie ślepą próbą psilocybiny na pacjentach z nieuleczalnym rakiem, 55% badanych miało wcześniejsze doświadczenia z substancjami psychodelicznymi. W pionierskich badaniach Carhartt-Harris na pacjentach z depresją oporną na leczenie, pięciu z dwudziestu badanych znalazło i stosowało psylocybinę podczas okresu obserwacji i oceny czasu trwania efektów po przyjęciu ostatniej dawki (projekt badania był rzeczywiście otwarty i kontrolowany). Problem polega nie tylko na tym, że badani z doświadczeniem w stosowaniu psychodelików doskonale wiedzą, czego się po nich (psychodelikach) spodziewać, więc swoimi oczekiwaniami "psują" obiektywizm badania. Ci, którzy mieli negatywne doświadczenia z ich używaniem, będą po prostu unikać takich prób. Ponadto próbki są bardzo jednorodne. Z reguły są to wykształceni Europejczycy w średnim wieku. Wielu z nich ma pozytywne doświadczenia z substancjami psychodelicznymi. I wielu z nich czuje się dobrze po krótkim kursie psilocybiny, ayahuaski lub LSD.
Powód nr 4 - który również zasługuje na dyskusję, to obecność psychoterapii w projekcie wszystkich prób. Ten element sam w sobie może w znacznym stopniu przyczynić się do wyników i zmylić badaczy. W niedawnej metaanalizie sześciu randomizowanych badań psychoterapia poznawczo-behawioralna, szeroko stosowana w leczeniu depresji, okazała się skuteczna w zmniejszaniu nasilenia objawów i osiąganiu remisji. Efekt psychoterapii utrzymuje się przez co najmniej sześć miesięcy. Co ciekawe, działanie psychodelików często obserwuje się w podobnym przedziale czasowym. Warto zaznaczyć, że przyjmowanie psychodelików jest wysoce zależne od kontekstu i wymaga spełnienia wielu warunków. Powszechnie wiadomo, że pacjent może łatwo uzyskać zły trip po psychodeliku, jeśli jest w złym nastroju emocjonalnym i w niespokojnym otoczeniu.
Podsumowanie
Powiesz, dlaczego musiałeś tak pilnie budować "budynek" terapii psychodelicznej przez dwa rozdziały, tylko po to, by na koniec wziąć młot kowalski i rozwalić go na kawałki?
Odpowiedź jest taka, że niczego nie zburzyłem, wskazałem jedynie, że fundament "budynku" ma pęknięcia i wady.
Podzielam optymizm dotyczący psychodelików i sam miałem kilka doświadczeń z LSD i psylocybiną. Tak, substancje psychodeliczne mają pewien potencjał, ale istniejące dane są zdecydowanie niewystarczające, aby psychodeliki zostały zdekryminalizowane i powszechnie zaakceptowane w praktyce medycznej. Wielu zwolenników terapii psychodelicznej postrzega ograniczenia legislacyjne jako główny hamulec postępu. Jednak nawet przy wszystkich ograniczeniach, badania nad psychodelikami były i nadal są prowadzone. Zainteresowani badacze powinni dołożyć wszelkich starań, aby wyniki były bardziej wiarygodne. Nie emocje czy zawyżone oczekiwania "magicznej kuli", ale tylko żmudna praca naukowa odpowie na pytanie: "Czy psychodeliki są super skutecznymi lekami przeciwdepresyjnymi i czy możliwe jest zalegalizowanie psychodelików na całym świecie bez towarzyszącego im zagrożenia dla ludzi?".
Istnieje powszechny pogląd, że wprowadzenie psychodelików zakłóca komunikację korowo-wzgórzową. Wzgórze, w którym zaburzona jest filtracja informacji sensorycznych, "przeciąża" te informacje do kory mózgowej, gdzie zaburzona jest również redystrybucja aktywności neuronalnej. Prowadzi to do zmian w percepcji, poczucia rozdwojonego "ja", halucynacji. Co ciekawe, podobne zaburzenia w połączeniu korowo-wzgórzowym można również znaleźć u pacjentów ze schizofrenią. Istnieje również inny pogląd na to, co dzieje się z połączeniami neuronowymi pod wpływem psychodelików. Pogląd ten związany jest z pojęciem entropii mózgu - czyli liczbą stanów neuronalnych, które mózg jest w stanie osiągnąć. Przyjmowanie psychodelików zwiększa entropię. Wyraża się to znacznym spadkiem oscylacji alfa w magneto- i elektroencefalografii u pacjentów. Powinno to prowadzić do osłabienia funkcji predykcyjnych kory mózgowej, co prowadzi do zmniejszenia przepływu informacji "z góry na dół" i zwiększenia przepływu "z dołu do góry". Z tego powodu, w szczególności pod wpływem psychodelików, reakcja na nieoczekiwane bodźce ulega spowolnieniu. Zgodnie z tą hipotezą psychodeliki nie zakłócają połączeń korowo-wzgórzowych, ale je modyfikują. Jednak niektóre badania potwierdzają efekty entropijne, podczas gdy inne nie. Kwestia ta wymaga oczywiście dalszych badań.
Przyjmowaniu psychodelików towarzyszy szereg zmian psychologicznych, które można uznać za pozytywne, zwłaszcza w kontekście depresji lub lęku. W wielu badaniach na zdrowych ochotnikach i w próbach klinicznych odnotowano podniecenie emocjonalne, zwiększoną wrażliwość i wyzwolenie, podczas gdy wrażliwość na negatywne bodźce emocjonalne jest zmniejszona. U zdrowych osób LSD i psylocybina poprawiają rozpoznawanie pozytywnych emocji na twarzach i odwrotnie, utrudniają rozpoznawanie negatywnych. Zwykle kompleks ten utrwala informacje o negatywnych doświadczeniach i jest zawsze gotowy do ich odtworzenia w razie potrzeby. Jest to zasadniczo mechanizm obronny, o którym obecnie wiadomo, że wymyka się spod kontroli w depresji i zespole stresu pourazowego. Następnie negatywne wspomnienia są odtwarzane w kółko, jak zepsuta płyta, a postrzeganie i przetwarzanie negatywnych emocji jest zintensyfikowane.
Okazało się, że po zażyciu psychodelików połączenie między kompleksem ciała migdałowatego a korą mózgową jest osłabione. Stąd przesunięcie w kierunku pozytywnych emocji. Co więcej, u pacjentów z depresją takie zmiany utrzymują się znacznie dłużej niż u zdrowych ochotników. Uczucia takie jak rozszczepienie jaźni, usunięcie samoograniczeń i pojawienie się poczucia jedności ze wszystkim i wszystkimi, często obserwowane podczas przyjmowania psychedelików, są już trudniejsze do opisania w kategoriach jakiejkolwiek pojedynczej ścieżki neuronowej. Różnorodne badania wykazały, że w mózgu zachodzą zmiany na dużą skalę w różnych sieciach neuronowych w obrębie kory mózgowej oraz między korą a strukturami limbicznymi. Innymi słowy, zwiększa się łączność. Zmiany w postrzeganiu siebie pociągają za sobą zmiany w komunikacji z innymi ludźmi. Częstym efektem przyjmowania psychodelików jest wzrost empatii i interakcji społecznych, zarówno z terapeutą, jak i z innymi ludźmi; wzmacniane są zachowania altruistyczne.
Dlaczego pojawił się termin "klątwa zwycięzcy"?
Wiele obiecujących leków, które wykazały fantastyczne wyniki w badaniach przedklinicznych i pilotażowych badaniach klinicznych, ostatecznie zawiodło w badaniach na dużą skalę. To właśniestało się znane jako "klątwa zwycięzcy".
W rzeczywistości badania nad psychodelikami posunęły się tylko o krok naprzód w stosunku do tych starych, niewiarygodnych badań sprzed pół wieku. Istnieją ku temu dobre powody (małe próbki się nie liczą). Tak więc poważnym powodem nr 1 jest brak odpowiedniego placebo. Osobliwością psychodelików, jak już wiemy, są ich specyficzne efekty, które trudno czymkolwiek zamaskować. Oczywiście podejmowane są próby. Jak widzieliśmy, używa się niacyny lub po prostu zabarwionej wody (w przypadku ayahuaski), Benadrylu. W badaniach, w których zastosowano "crossover", efekt oślepienia zniknął w mgnieniu oka, gdy pacjenci zostali przełączeni z placebo na psychodeliki i odwrotnie - tak zauważalna była różnica w przyjmowaniu obu substancji. Szczególnie niefortunne jest tutaj stosowanie niskich dawek jako placebo. Dla pacjenta niska dawka może nie być subiektywnie zauważalna, ale będzie miała pozytywny wpływ na objawy depresji, choć krótkotrwały. W żadnym wypadku nie można tego nazwać placebo!
Powód nr 2 - brak jasnego pojęcia o optymalnej dawce leków. Ile psychodelików potrzebujemy, aby uzyskać maksymalny wpływ na stan pacjentów, ale uniknąć działań niepożądanych? Analizując dane z badań klinicznych, można odnieść wrażenie, że psychodeliki są skuteczne w każdej dawce. Stwierdzono, że minimalna dawka psylocybiny, która nie przyniesie żadnego efektu, wynosi 0,028 mg/kg. Ponieważ małe dawki psychedelików, wybrane jako placebo, okazały się niespodziewanie dobre w kilku próbach, natychmiast pojawiło się zainteresowanie stosowaniem tylko małych dawek - mikrodawkowania. Jednak analiza tych samych badań klinicznych pokazuje, że im wyższa dawka, tym lepszy efekt. Niektórzy zauważyli nawet, że mistyczne doświadczenie doświadczane przez pacjentów jest pozytywnie skorelowane ze zmniejszeniem objawów lękowych i depresyjnych. Oznacza to, że dwadzieścia miligramów psilocybiny jest lepsze niż jeden miligram. Ale jeden miligram nie powoduje halucynacji, a czas trwania efektów można wydłużyć poprzez wielokrotne spożycie. Tylko badanie porównawcze może rozwiązać ten dylemat. Ale aby to zrobić, musi istnieć również kontrola placebo dla wysokiej dawki psychodeliku, i wracamy do powodu nr 1. W badaniach klinicznych większości leków, w drugiej fazie badania, zwykle powstaje już wyobrażenie o wymaganych dawkach. Nie jest tak w przypadku psychodelików.
Poważnym powodem #3 - jest selekcja badanych. Bardzo często uczestnicy testów mają za sobą historię zażywania psychodelików. Ponieważ rekrutacja często odbywa się za pośrednictwem stron internetowych, na których społeczności psychonautów omawiają osobiste doświadczenia z narkotykami rekreacyjnymi, podejrzewa się, że niektórzy ochotnicy chętnie zgadzają się na testy, aby legalnie uzyskać nową dawkę niezapomnianych wrażeń. Na przykład, we wspomnianym wcześniej badaniu z podwójnie ślepą próbą psilocybiny na pacjentach z nieuleczalnym rakiem, 55% badanych miało wcześniejsze doświadczenia z substancjami psychodelicznymi. W pionierskich badaniach Carhartt-Harris na pacjentach z depresją oporną na leczenie, pięciu z dwudziestu badanych znalazło i stosowało psylocybinę podczas okresu obserwacji i oceny czasu trwania efektów po przyjęciu ostatniej dawki (projekt badania był rzeczywiście otwarty i kontrolowany). Problem polega nie tylko na tym, że badani z doświadczeniem w stosowaniu psychodelików doskonale wiedzą, czego się po nich (psychodelikach) spodziewać, więc swoimi oczekiwaniami "psują" obiektywizm badania. Ci, którzy mieli negatywne doświadczenia z ich używaniem, będą po prostu unikać takich prób. Ponadto próbki są bardzo jednorodne. Z reguły są to wykształceni Europejczycy w średnim wieku. Wielu z nich ma pozytywne doświadczenia z substancjami psychodelicznymi. I wielu z nich czuje się dobrze po krótkim kursie psilocybiny, ayahuaski lub LSD.
Powód nr 4 - który również zasługuje na dyskusję, to obecność psychoterapii w projekcie wszystkich prób. Ten element sam w sobie może w znacznym stopniu przyczynić się do wyników i zmylić badaczy. W niedawnej metaanalizie sześciu randomizowanych badań psychoterapia poznawczo-behawioralna, szeroko stosowana w leczeniu depresji, okazała się skuteczna w zmniejszaniu nasilenia objawów i osiąganiu remisji. Efekt psychoterapii utrzymuje się przez co najmniej sześć miesięcy. Co ciekawe, działanie psychodelików często obserwuje się w podobnym przedziale czasowym. Warto zaznaczyć, że przyjmowanie psychodelików jest wysoce zależne od kontekstu i wymaga spełnienia wielu warunków. Powszechnie wiadomo, że pacjent może łatwo uzyskać zły trip po psychodeliku, jeśli jest w złym nastroju emocjonalnym i w niespokojnym otoczeniu.
Podsumowanie
Powiesz, dlaczego musiałeś tak pilnie budować "budynek" terapii psychodelicznej przez dwa rozdziały, tylko po to, by na koniec wziąć młot kowalski i rozwalić go na kawałki?
Odpowiedź jest taka, że niczego nie zburzyłem, wskazałem jedynie, że fundament "budynku" ma pęknięcia i wady.
Podzielam optymizm dotyczący psychodelików i sam miałem kilka doświadczeń z LSD i psylocybiną. Tak, substancje psychodeliczne mają pewien potencjał, ale istniejące dane są zdecydowanie niewystarczające, aby psychodeliki zostały zdekryminalizowane i powszechnie zaakceptowane w praktyce medycznej. Wielu zwolenników terapii psychodelicznej postrzega ograniczenia legislacyjne jako główny hamulec postępu. Jednak nawet przy wszystkich ograniczeniach, badania nad psychodelikami były i nadal są prowadzone. Zainteresowani badacze powinni dołożyć wszelkich starań, aby wyniki były bardziej wiarygodne. Nie emocje czy zawyżone oczekiwania "magicznej kuli", ale tylko żmudna praca naukowa odpowie na pytanie: "Czy psychodeliki są super skutecznymi lekami przeciwdepresyjnymi i czy możliwe jest zalegalizowanie psychodelików na całym świecie bez towarzyszącego im zagrożenia dla ludzi?".